Czyżby ogon kręcił psem?

Do tej pory odbywało się to zwykle dokładnie na odwrót: jakaś mainstreamowa łamigłówka okazywała się bestsellerem i w nagrodę otrzymywała wersję elektroniczną. Przypadki tego typu można łatwo zlokalizować w ofercie największych producentów. Dzisiejsza premiera na SmartGamesLive przeczy jednak ustalonemu porządkowi rzeczy.

Tunga Bunga, bo o niej mowa, wzięła się znikąd. No, prawie znikąd…

Od pewnego czasu na blogu SGL (tak, oni też mają bloga) pojawiały się informacje o nowej łamigłówce na ich platformie elektronicznej.

Podpytywany Raf Peeters jak zwykle chętnie i wyczerpująco podzielił się informacjami. Tunga Bunga miała początkowo być elektroniczną wersją Blokady (wydanej w Polsce w wersji plastykowej przez Grannę), osadzoną w zupełnie innej rzeczywistości – jaskiniowcy osaczający niedźwiedzia zamiast policjantów blokujących złodzieja samochodów.

Raf jednak nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał okazji do ponadplanowych eksperymentów. W efekcie powstała łamigłówka, która najprawdopodobniej nigdy nie zostanie wydana w wersji fizycznej, bo część klocków służących do poskramiania bestii składa się z kwadratów połączonych nie tylko bokami, ale również… wyłącznie wierzchołkami. Elementy takie, kłopotliwe choć pewnie możliwe do wykonania  w dobie dzisiejszej technologii,  byłyby jednak zbyt drogie w produkcji. Ale w wersji elektronicznej? Sky is the limit…

Nadal twierdzę, że nic nie zastąpi porządnie wykonanej łamigłówki trzymanej w dłoni, Smart zresztą wydaje się podzielać to stanowisko, ale możliwości, jakie daje elektroniczny prototyping, są oszałamiające. Zastanawiam się, czy Tunga Bunga nie jest elektronicznym pionierem i ile kolejnych łamigłówek, również tych plastykowych, rozpocznie swój żywot w postaci linijek kodu?

Obyś żył w ciekawych czasach…