Wtorkowa herezja, czyli Lego Marvel Super Heroes

Czy gry planszowe mają coś wspólnego z komputerowymi?

Tak, wiem, rozgrywka bez prądu jest szlachetniejsza: ma się przeciwko sobie drugą istotę ludzką, a nie bezduszną maszynę, przeciwnik siedzi przy tym samym stole, a nie przed ekranem monitora na drugim końcu świata, w jej trakcie trzeba używać głowy, a nie tylko refleksu i zręcznych palców, da się w nią grać wielokrotnie, a nie jeden raz i kasujemy z dysku, no i nie ocieka hektolitrami krwi, można ją więc bezpiecznie zaaplikować nieletnim.

Znam jednak serię gier wideo, która wymyka się temu stereotypowi.

Wydawnictw Lego w branży planszówkowej przedstwiać nikomu nie trzeba, choć opinie budzą mieszane. To, co być może nie do końca udało się unplugged, wyszło jednak nadzwyczaj dobrze w wersji z prądem. Od 2005 roku firma Traveller’s Tales wydaje na konsole i komputery kolejne gry Lego oparte o największe licencje filmowe, książkowe i komiksowe:

– Gwiezdne wojny (2005, 2006 i 2007 jako wydanie zbiorcze)

– Batman (2008 i 2012 jako DC Super Heroes)

– Indiana Jones (2008 i 2009)

– Harry Potter (2010 i 2011)

– Piraci z Karaibów (2011)

– Gwiezdne wojny: Wojny klonów (2011)

– Władca pierścieni (2012)

– Marvel Super Heroes (2013)

Jako zagorzały entuzjasta serii gier wideo Lego odnosiłem wielokrotnie wrażenie, że pomimo zupełnie odmiennej otoczki jest im całkiem blisko do przyjemności oferowanych przez gry planszowe i łamigłówki. Kilka argumentów na poparcie tej tezy:

  1. Są to gry kooperacyjne – grać można wspólnie przeciwko grze, przy czym kapitalnie sprawdza się układ rodzic – dziecko. W pierwszych odsłonach ta dosyć unikalna dla gier wideo cecha nastręczała sporo zabawnych komplikacji – kiedy jedna postać próbowała wyjść poza kadr, ciągnęła za sobą drugą. Dzisiaj w takiej sytuacji ekran dzielony jest dynamicznie na połowy i wędrować można indywidulnie. We dwójkę. W tym samym pokoju. Z drugim homo sapiens. Gdzie ekran telewizora służy za planszę do gry.
  2. Oprócz niezbędnej dozy elementów zręcznościowych (seria to rodzaj tzw. platformówki) gry składają się de facto z serii elementarnych łamigłówek. Każda z około 100 postaci, którymi sterujemy, dysponuje charakterystycznym, nieco odmiennym zestawem cech. Aby skutecznie przejść kolejny poziom musimy wcielać się w odpowiednich momentach w postaci dysponujące niezbędną w danym momencie umiejętnością. Czasem do ułożenia są proste układanki, czasem trzeba się wykazać myśleniem lateralnym. Ruszać głową. Czasem do bólu tej ostatniej. W grze wideo. Wymieniając ze współgraczem pomysły i testując rozwiązania.
  3. Gry z serii Lego przechodzi się wielokrotnie. Pierwszy raz, w tak zwanym trybie fabularnym, uczestniczymy w opowiadanej historii i odblokowujemy postaci głównych bohaterów. Takie przejście gry (kilkanaście godzin) to jednak dopiero 1/5 zabawy. Dopiero dysponując zestawem wszystkich cech możemy odwiedzać ponownie poszczególne lokalizacje, aby rozwiązać każdą zagadkę, odblokować pozostałe postaci, odnaleźć komplet przedmiotów (w slangu: znajdziek) i spełnić warunki niezbędne do odblokowania wszystkich osiągnięć, nieraz bardzo humorystycznych. Wracać do gry wideo. Wielokrotnie. Testować strategie i doskonalić taktykę. W kolejnych rozgrywkach.
  4. Agresja? Ano jest – walutą w grze są okrągłe klocki w różnych kolorach, które zdobywamy rozbijając na czynniki pierwsze klockowe elementy otoczenia, oraz… klockowych przeciwników. Więcej przemocy można jednak spotkać na dowolnym kanale kreskówkowym. Ale niemało punkty zdobywa się również za budowanie klockowych mechanizmów. Dosyć edukacyjnie. I bezkrwawo. Klocki się w końcu składa i rozkłada. Nie ma zagrożenia dla młodych umysłów.
  5. Jeszcze jeden element kojarzy mi się silnie z planszówkami – wydawanie co roku nowych odsłon z elementarnie zmienioną mechaniką. Żeby tylko nie było dokładnie tak samo. Ale skoro nadal się sprzedaje… i w sumie dalej sprawia frajdę… Brzmi znajomo, prawda?

Jak na tym tle wygląda najnowsza odsłona serii, która premierę miała w ubiegły piątek? Po prostu świetnie. Bazuje na komiksach amerykańskiego wydawnictwa Marvel, udostępnia „ponad 100 postaci ze świata Marvel, w tym Spider-Mana, Iron Mana, Wolverine, Kapitana Amerykę, Hulka, Thora, Czarną Wdowę, Sokole Oko, Deadpoola, Lokiego i Galactusa „ oraz tak zwany otwarty świat, który w tym przypadku oznacza odtworzony nowojorski Manhattan z charakterystycznymi budowlami  i dzielnicami  – lekcja geografii gratis.

Gra wydana została w języku angielskim z polskimi napisami – ponownie nie mogę pozbyć się skojarzeń z wczesną erą karcianek i naklejania polskich tekstów na niemieckie edycje. Grać należy najlepiej na dużym telewizorze, oczywiście najlepiej przy wykorzystaniu kontrolerów konsoli, a nie klawiatury, te pierwsze można jednak dokupić bez problemu nawet do notebooków. I choć nadal moją ulubioną grą serii pozostaje Władca pierścieni, to dzięki ciągle doskonalonej otoczce graficznej, indywidualnej dla każdej postaci animacji i symfonicznej ścieżce dźwiękowej Lego Marvel Super Heroes plasuje się w moim rankingu bardzo wysoko.

Czy gry wideo odstają całkowicie od swoich planszowych odpowiedników? Nie dam głowy, to nadal forma zabawy i rozrywki, którą można uprawiać rodzinnie, wysilając intelekt, wielokrotnie i bezkrwawo. Czy warto czasem odskoczyć w świat animowanych klocków Lego? Tego akurat jestem pewien. Kto chce spróbować, niech ściągnie z sieci demo i przekona się na własne oczy. To najbliższe planszówkom i łamigłówkom elektroniczne doznanie, jakiego dane mi było zakosztować. Ja w każdym razie czekam z niecierpliwością na klockowego Hobbita. Mam nadzieję, że już w przyszłym roku.

A tak na marginesie: gracie w coś oprócz gier planszowych?

 

Dystrybutorem gier Lego/Warner Bros w Polsce jest Cenega Poland.

 

  • pelnaparaZnadPlanszy

    Jak na razie zaliczyłem wszystkie odsłony serii LEGO ii czasu poświęconego nie żałuję 😉
    Czy gramy w coś poza planszą? Jasne, a ostatnio z racji mniejszej ilości czasu na spotkania, nawet częściej.
    Aktualnie wieczorami streamuję Iwonie Deus Exa, a sam niezmiennie bawię się ostatnimi podrygami poprzedniej generacji konsol w postaci PS3:)

  • Ja żałuję, bo od trzech dni nie miałem czasu żeby usiąść do Marvel Superheroes 🙂 Na razie grywam z Klarą (4l), która siedzi obok, ale natchnąłeś mnie Wojktu żeby jednak dać jej pada do ręki i trochę się pobawić 🙂 Wszystko to co napisałeś o grach Lego to prawda i polecam każdemu, nawet jak nie ma dzieci 😛
    Z innych gier to za chwilę będzie New Super Mario Bros 2 na 3DS’a a potem może zatopię się w nową Zeldę.

  • Czasami żałuję, że LEGO nie stanęło na wysokości zadania i nie stworzyło planszówek na miarę swoich możliwości, a po tym co przeczytałem to przynajmniej powinno powalczyć z łamigłówkami. To przecież idealne możliwości – modularna plansza, zmienne warunki, czyli prawie nieskończoność możliwości.
    A z ich dotychczasowych produkcji to chyba najlepiej wpada kostka.
    Sądzę, ze coraz częściej obecnie i w przyszłości oba światy będą się zazębiać ze sobą. Konsole pewnie odegrają tu znaczną rolę ze względu właśnie na rodzinny/wspólny (jeden TV) charakter rozgrywek.

    Jak ta się zastanowię to grana przeze mnie w dawnych czasach, seria Commandos to w sumie tez była taka gra – łamigłówka.

    • gier planszowych LEGO wyszło bardzo dużo i po spróbowaniu 2 albo 3 trudno oceniać całość. Bardzo dobre oceny zbierała Heroica (lekki dungeon crawl) szczególnie w połączeniu kilku modułów. Właśnie tutaj ta modularność Lego i wolność budowania daje najwięcej.
      Moim zdaniem tam gdzie Lego nie dało rady, to wiek graczy. W większości zaproponowane gry są na poziomie 4-5 latków, ale liczba drobnych elementów, budowanie itp., powoduje że dziecko w tym wieku, niezaznajomione z Lego nie będzie czerpało radości z budowania gry i jej zmieniania (co miało być bardzo dużym plusem gier planszowych Lego)

      • Ale w Heroicę zagramy my, starzy? Bo ja o tym mówię. Dzieci zaspokoi teoretycznie nawet grzybobranie, ale wiadomo, żę klocki LEGO są lubiane przez nie tylko dzieci 😉
        Gdyby była dobra gra dla nas to pewnie sporo z fanów klocków by po nią sięgnęło i pograło. A z tego co piszesz to mamy projekt/gry nie wiadomo do kogo skierowane, czyli zmarnowane szanse na coś naprawdę fajnego.

        • Zdecydowanie gry planszowe Lego są skierowane do młodszych. Teroetycznie gry komputerowe Lego też, ale ilość humoru w tych grach i sam „gameplay” jest tak wciągający, że stare konie jak my sięgają po te gry 😉