Na miękko, na twardo albo z labiryntem w labiryncie

Niniejszym ogłaszam początek nowej, świeckiej wielkanocnej tradycji!

Już nie tylko czekoladowe jaja będą atakować nas ze sklepowych półek, sieciowych gazetek i internetu. Tej wiosny po raz kolejny pojawia się przed świętami jajczarska, intelektualna alternatywa – druga już generacja łamigłówek SmartEggs. O pierwszych przedstawicielach tej serii pisałem prawie dokładnie rok temu, wyraziłem też wtedy nadzieję, że to nie koniec polskiej przygody z owalnymi labiryntami. Dzięki konsekwencji polskiego dystrybutora mogę dzisiaj zaserwować  Wam dzisiaj  zupełnie świeże danie. Odmiana 2-Layer, która budową najbardziej przypomina drewniane oryginały autorstwa Zagyvai Andrasa, węgierskiego ojca tej logicznej zabawki, to zupełnie nowa jakość.

Zapraszam do degustacji!

Czytaj więcej

The Force is strong with this one!

Łamigłówki z natury rzeczy są abstrakcyjne. Niektóre nawiązują do powszechnie znanych toposów – najlepszym przykładem jest nieśmiertelny motyw labiryntu – ale zarówno w przypadku tych logicznych, jak i zręcznościowych, należy na czas rozwiązywania dosyć wysoko zawiesić niewiarę. Spotyka się oczywiście próby doklejenia – czasem dosłownie – jakiegoś leitmotivu, ale nie zawsze wystarczy zmienić grafikę na pudełku czy nadruki na elementach. Zdarzają się oczywiście wyjątki. Ten, o którym piszę dzisiaj, to raczej WYJĄTEK. Czytaj więcej

Wielkanoc w zimie? Ze SmartEggs wszystko jest możliwe…

W łamigłówkowym świecie jajo dosyć jednoznacznie kojarzy się z anegdotą przypisywaną Krzysztofowi Kolumbowi, a oznaczającą w przenośni zaskakująco proste, acz błyskotliwe rozwiązanie zawiłego pozornie problemu. I choć w rzeczywistości korzeni tej historii szukać należy w opowieściach o hiszpańskim głupim Jasiu, to idea przyświecająca „huevo de Colon” w przewrotny sposób pasuje do nowej serii łamigłówek SmartEggs.

Czytaj więcej

Niekończąca się łamigłówka? I to w odmianie „zrób to sam”!

W moje ręce wpadła kolejna pozycja z niedawnego wysypu SmartGames w Grannie. Tym razem to Kwadrylion, łamigłówka modułowa, która przypomina wprawdzie elementarną mechaniką wcześniejszy IQ FIT, ale w wykorzystaniu wyobraźni przestrzennej to zupełnie nowa jakość.

Czytaj więcej

Frankenstein na wesoło – moja recepta na umysłowe wypalenie

Czasami po zbyt intensywnym łamaniu głowy potrzebny jest przerywnik resetujący szare komórki , niczym płatek marynowanego imbiru czyszczący kubki smakowe po wielu kawałkach surowej ryby. Idealnie kiedy taki moment wytchnienia,  oprócz odpoczynku dla dendrytów, oferuje kawał dobrej, niczym nieskrępowanej zabawy i kupę śmiechu, najlepiej w jak największym gronie. Moje antidotum na nadmierne logiczne udręki przyjechało prosto z zeszłorocznych targów w Essen, a ponieważ właśnie doczekało się oficjalnej premiery – najwyższy czas na recenzję. Panie i panowie, oto Franky Reloaded!

Ostatnio renesans przeżywają wszelkiej maści gry kościane, będące zupełnie nowymi tytułami, bądź kostkowymi wariacjami na temat znanych już planszówek. Pojawiają się gry zawierające monstrualne ilości najróżniejszych sześcianów (jak Kostki zostały rzucone) oraz posługujące się minimalną ich liczbą (rekordowe Kości Cthulhu potrzebują tylko jednej). W tym towarzystwie zawartość Franka plasuje się gdzieś pośrodku, jeżeli chodzi jednak o grywalność i dostarczaną frajdę – to kościana najwyższa półka. Czytaj więcej

Miejska dżungla/City Maze/GPS czyli o rozterkach projektanta łamigłówek

Granna rzutem na przedświąteczną taśmę wprowadziła na rynek serię nowych łamigłówek SmartGames. Jeżeli borykacie się nadal z problemem bożonarodzeniowych prezentów – być może właśnie znaleźliście satysfakcjonujące rozwiązanie! Mnie jednak przy tej okazji naszły zupełnie inne przemyślenia, bo obok Kwadrylionu, Dziury w całym i IQ Step, w ofercie pojawiła się Miejska dżungla – łamigłówka, którą miałem przyjemność obserwować od momentu narodzin i elementarnie uczestniczyć w procesie jej powstawania. Zapraszam na krótką podróż w czasie. Czytaj więcej

Trzaśnij obrotowymi drzwiami w Turnstile

Czasem niezwykle oryginalne łamigłówki nie zdobywają należnej im popularności. W pewnych przypadkach to wina zbyt zagmatwanej, choć genialnej mechaniki, kiedy indziej zawodzi promocja, banalnie wreszcie przyczyną jest zbyt wysoka cena, bardzo często powiązana jednak ze znakomitą jakością wykonania. Dla mnie sztandarowym przykładem takiego niedocenionego produktu jest Turnstile, wydany w 2012 roku przez firmę Thinkfun.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zapowiedź Turnstile byłem autentycznie zachwycony jej projektem mechanicznym. Trzeba zresztą uczciwie przyznać, że pod względem oryginalności stosowanych rozwiązań Amerykanie stanowią niedościgniony wzór, warto chociażby przypomnieć innowacyjny TipOver, grawitacyjny Tilt czy futurystyczny Laser Maze. Kiedy więc Turnstile trafił w końcu w moje ręce, oczekiwania były naprawdę wysokie. Co było dalej? Czytaj więcej

Greenrock Village – wieś sielska, anielska?

Otóż nie do końca – współczynnik przestępczości w tej zabitej dechami mieścinie, ze szczególnym uwzględnieniem brutalnych morderstw, bije wszelkie światowe rekordy. Trudno w niej wręcz o bezpieczne miejsce: śmiertelna przygoda może nas spotkać w hotelu, teatrze a nawet na bezpiecznym wydawałoby się ogródku działkowym. Wśród popularnych narzędzi zbrodni znaleźć można sekatory, nożyczki i szpadle, świeczniki i marmurowe popiersia, ale również drut kolczasty, butelki whisky i trujące pestycydy.

Mowa oczywiście o serii dedukcyjnych gier i łamigłówek logicznych wydawanych przez Jumbo B.V. (holenderską firmę o niemieckim rodowodzie) w serii Greenrock Village właśnie, składającej się do tej pory z gry planszowej przypominającej Cluedo, rozgrywającej się w hotelu, oraz dwóch jednoosobowych łamigłówek, osadzonych w realiach teatralno-działkowych. Opowiem Wam dzisiaj o moich perypetiach związanych z jednym z tych produktów i zakończę nad wyraz budującą konkluzją. Czytaj więcej

Xmatrix – w 3D widać więcej

Wygląda na to, że labirynty chwilowo zawładnęły całkowicie moją łamigłówkową jaźnią – najwyraźniej na archetypy tak stare i silnie osadzone w ludzkiej kulturze po prostu nie ma rady. Posłusznie podporządkowałem się więc sygnalizowanym przez przedwzgórze potrzebom i sięgnąłem po kolejną układankę, tym razem jednak z zupełnie innej bajki.

Czytaj więcej

No i wykrakałem…

Zaiste zbiegi okoliczności bywają zaskakujące. Pisząc dwa miesiące temu recenzję Tower of Logic Inferno zdawałem sobie sprawę, że to dosyć leciwa łamigłówka – nie tylko jedna z pierwszych wydanych przez SmartGames, ale też zajmująca już od dobrych paru lat całkiem sporo miejsca na mojej półce.  Nie wiedziałem natomiast, że trwają zaawansowane prace nad jej elektroniczną wersją, o czym od razu poinformował mnie jej twórca Raf Peeters. Jak powiedział, tak się stało – platforma SmartGamesLive doczekała się kolejnej pozycji w menu, a wszyscy ci, którzy na plastykową wersję się nie załapali, dostaną jednak swoją szansę. Czytaj więcej