Rozmiar ma znaczenie

W poprzednim wpisie zajmowałem się podnoszeniem ciężarów, dzisiaj nadszedł czas na skok wzwyż. Zacznę od małej ankiety: jak duża była największa łamigłówka trzymana przez Was w dłoni? Dla uściślenia: nie chodzi mi o produkowane na zamówienie egzemplarze pokazowe, które można zobaczyć na niektórych targach czy konwentach. Mówimy o produkowanych seryjnie, dostępnych dla szerokiej klienteli wydaniach sklepowych. Mojego rekordzistę zapakowano w pudełko o wysokości 32 cm – to więcej niż duże pudło gry planszowej i w przeciwieństwie do niejednej planszówki powietrza w środku nie uświadczycie zbyt wiele. Kto da więcej?

W krainie olbrzymów

Łamigłówka o której mowa to Tower of Logic Inferno (widać nawiązania do słynnego niegdyś filmu katastroficznego), zaprojektowana przez naszego dobrego znajomego Rafa Peetersa i wydana w Belgii w 2006 roku przez SmartGames. Początkowo miała nazywać się Rush Tower, która to nazwa podobała mi się zdecydowanie bardziej, ale nieuchronne skojarzenia z Pewną Znaną Łamigłówką ostatecznie pogrzebały tą propozycję. Mierzy dokładnie 27,5 x 18,5 x 6,5 centymetrów, zawiera 48 zadań o czterech stopniach trudności i jest dwustronnym labiryntem, wymagając zgodnie z zamiarami twórcy nie tylko logicznego rozumowania, ale i niezłej pamięci – w danej chwili widzimy tylko jedną stronę medalu, przepraszam… płonącego wieżowca.

Motyw fabularny Inferna jest bowiem dosyć chwytliwy jak na suchą grę logiczną – naszym zadaniem jest dotarcie dzielnym strażakiem do ludzi uwięzionych na szóstym piętrze ogarniętego płomieniami budynku. W drodze na szczyt przeszkadzają nam oczywiście buchające tu i ówdzie języki ognia (również z płonących chemikaliów), które możemy omijać wykorzystując rozmieszczone w różnych miejscach drabiny ewakuacyjne albo przechodząc po gzymsie danego piętra na drugą stronę budynku. Możemy też wykorzystać dostępne w różnej ilości gaśnice różnych typów, choć każdą tylko raz, a nawet… uwaga… tryskacze, uruchamiane zawsze z piętra powyżej!

Same wyzwania nie są przesadnie skomplikowane, choć oczywiście zawierają solidną dawkę ślepych zaułków, trudnych drabiniastych wyborów, zbyt małą liczby gaśnic w obliczu błyskawicznie rozprzestrzeniającego się pożaru oraz konieczność dochodzenia do celu zdecydowanie nie najkrótszą drogą (swoją drogą łamigłówkowy strażak musi mieć niezłą kondycję…).  Poziom trudności rośnie stopniowo, dokładając nowe elementy logiczne w każdym z czterech poziomów, pozwalając na naturalną edukację w trakcie grania. Pikanterii dodaje fakt, że budynek jest dwustronny, i właśnie rozwiązywanie symultanicznie dwóch zestawionych ze sobą labiryntów stanowi w dużym stopniu o sile i uroku tej łamigłówki. Jednak to nie mechanika, znana zresztą z mechanicznych mózgołamaczy, stanowi największy atut Inferna.

Dawniej to były łamigłówki…

Naprawdę duże wrażenie robi rozmach wykonania Tower of Logic: nie tylko budzące podziw gabaryty, ale również zastosowane rozwiązania mechaniczne.  Sama konstrukcja budynku wykonana jest niezwykle solidnie, z przyjemnego w dotyku, wysokiej jakości plastyku.Zadania nie są wydrukowane w mikroskopijnej książeczce, lecz na monstrualnych kartach lakierowanego papieru, które wsuwamy po zdjęciu dachu w szczelinę pomiędzy ścianami budynku. Wszystkie elementy ruchome (strażak i gaśnice), nie dość że precyzyjnie odlanie i pomalowane,  wyposażone są w magnesy w podstawie, pozwalające na umieszczenie ich pewnie na metalicznych gzymsach poszczególnych pięter. Książeczka z rozwiązaniami przypomina wielkością i kolorystyką menu awangardowej restauracji, wszystko jest barwne, błyszczące i starannie zaprojektowane: optyczno-taktylna uczta zmysłów. Niestety, takie ekstrawagancje przekładają się nieubłaganie na cenę, która w swoim czasie przekraczała dwukrotnie poziom ustalony dla przeciętnej łamigłówki SmartGames. Dzisiaj dostępne jeszcze egzemplarze (na Amazonie lub o dziwo u naszych południowych sąsiadów) nie są już tak elitarne cenowo, ale poziom 100 złotych za 48 zadań nadal nie należy do najniższych – koszt wykonania stał się niestety powodem zaprzestania produkcji Inferna.

Look at the size of that thing!

Nie żałuję specjalnie porzucenia przez wydawców idei wydawania łamigłówek w takim formacie – nie wyobrażam sobie przechowywania większego zbioru podobnych monstrów. Również manualne operowanie tej wielkości bryłą nie jest najłatwiejsze – po jakimś czasie od ciągłego obracania wieżowcem najnormalniej w świecie bolą ręce. Nie zmienia to jednak faktu, że Inferno stanowi ozdobę mojej kolekcji, relikt z czasów, gdy przed uderzeniem ekonomicznej asteroidy łamigłówkowe dinozaury rządziły Ziemią, a fantazja wydawców nie znała granic. Jeżeli chodzi o jakość wykonania nadal może śmiało stawać w szranki ze współczesną konkurencją i przyćmić ją (dosłownie) swoim ogromem. Oczywiście takie samo wyzwanie logiczne można byłoby zrealizować znacznie skromniejszymi środkami, ale o czym opowiadaliby wtedy przy ogniskach miłośnicy łamania głowy?

 

Tower of Logic Inferno

Producent: SmartGames, Belgia

Autor: Raf Peeters

Cena: ok. 100 PLN (już nieprodukowana)