Na gościnnych występach

O łamigłówkach Reinera Knizi było ostatnio sporo. Żeby się nie powtarzać, ale mimo wszystko dodać swoje trzy grosze, postanowiłem  spojrzeć krytycznie na jego debiut (?) na łamigłówkowym gruncie, zapominając chwilowo o niewątpliwych zasługach tego autora na polu planszówek. Będzie o serii Brains oczywiście, ale nie tylko.

W pomroce dziejów

Trudno faktycznie uznać układanki Brains za łamigłówkowy debiut, bo Dr. Knizia udziela się na tym polu już od wielu lat, tyle że głownie w formie… elektronicznej. Ma na swoim koncie zarówno aplikacje na konsole (zbiór łamigłówek Brain Benders na Nintendo DS, odpowiednik Brain Training też doktora, tylko Kawashimy) jak i telefony czy tablety (przypominający Tetrisa Monumental, wywodzący się z domina Topas czy wykorzystujący koła barw Roto). Niestety wiele z jego gier, powstałych w okolicach roku 2010, jest już niedostępnych, wygasły pewnie prawa autorskie wydawców. Nadal można jednak ściągnąć na urządzenia mobilne takie tytuły jak: Labyrinth, Yoku-Gami czy ClusterMaster, proste acz zróżnicowane i sympatyczne gry logiczne dla jednego gracza.

Oczywiście można polemizować, czy produkty tego typu, wspierające się niejednokrotnie programowym modułem sztucznej inteligencji, powinny być traktowane jako pełnowartościowe łamigłówki. Te opisywane zwykle na tych łamach zawierają na ogół jakiś aspekt mechaniczny, zaś cała mózgożerna batalia rozgrywa się pomiędzy umysłem gracza a garścią opornych komponentów trzymanych w dłoni bądź leżących na  stoliku. Przyjmijmy jednak na potrzeby dalszych rozważań, że Reiner Knizia takim zupełnym amatorem w dziedzinie jednoosobowych gier logicznych nie jest, postanowił po prostu wydrukować swoje elektroniczne pomysły. Oczywiście Brains, choć na razie wyłącznie w japońsko-ogrodowej odsłonie, jest również dostępny jako program na systemy mobilne – natura ciągnie wilka do lasu.

Elektroniczny papier

Na razie zajmiemy się dwoma przedstawicielami rodziny Brains: Ogrodem japońskim i Mapą skarbów. Idea obydwu łamigłówek jest praktycznie identyczna, mamy do dyspozycji odpowiednio 7 żetonów ogrodów bądź 8 żetonów map, 25 dwustronnych projektów ogrodów/konturów map, zawierających łącznie 50 zadań do rozwiązania. Na żetonach naniesione są ścieżki oraz elementy dodatkowe (symbole, drewniane mostki, skrzynie ze skarbami), wypełniamy nimi plansze tak, by spełnić określone w zadaniu warunki: utworzyć ścieżkę przechodzącą przez konkretną liczbę żetonów, połączyć odpowiednie symbole, doprowadzić dróżkę do konkretnego miejsca bądź przeprowadzić przez określony obiekt. Oczywiście wraz ze wzrostem poziomu trudności projekty ogrodów i kontury map rozrastają się, ewoluując od banalnych układów dwuelementowych do powodujących ból głowy sześcioelementowych koszmarów. Tyle w teorii. A jak Dr. Knizia radzi sobie w praktyce?

Co mi się podobało…

  • motyw przewodni – w obydwu przypadkach do całkowicie abstrakcyjnej łamigłówki dorobiono jakąś legendę, sprowadzającą rozgrywkę do realnego wymiaru: projektujemy ogród lub odtwarzamy mapę, co na pewno pozwala elementarnie utożsamić się z wyzwaniem,
  • charakterystyczna dla wybranego leitmotivu szata graficzna, przy czym bardziej czytelny wydaje mi się motyw ogrodów,
  • założenie istnienia tylko jednego rozwiązania, co nie zawsze jest regułą w tego typu łamigłówkach
  • system podpowiedzi, pozwalających ruszyć z miejsca w przypadku umysłowego zatoru, nie rujnujący przy tym całkowicie satysfakcji z rozwiązania zadania (ciekawostka – za podpowiedzi w wersji elektronicznej musimy dodatkowo zapłacić)
  • sporo zadań o różnym stopniu trudności (w wydaniu cyfrowym jest ich o 10 mniej, dodatkowe były bonusem do zachodniego wydania pudełkowego – ciekawy łącznik pomiędzy wersjami soft i hard)
  • niewielkie gabaryty pudełka, dobra jakość druku, niewygórowana cena.

A co nie…

  • brak utwardzonej podstawy, na której możemy położyć arkusze z zadaniami – te ostatnie wydrukowane są na bardzo cienkim papierze, co moim zdaniem, wbrew powszechnym opiniom, dyskwalifikuje serię Brains jako łamigłówki, w które można zagrać gdziekolwiek (układanie arkuszy i żetonów w pudełku, z uwagi na jego wysokie ścianki, jest bardzo niewygodne),
  • zastosowana mechanika – kojarzy mi się z układem równań o nieproporcjonalnie szybko rosnącej liczbie niewiadomych: do pewnego momentu to jeszcze logika, potem jednak zgadywanie zaczyna brać górę, a mnogość możliwych warunków początkowych w najprostszy, choć niezbyt elegancki sposób zwiększa teoretyczny poziom trudności,
  • graficzna przejrzystość warunków zwycięstwa – ilość różnych kryteriów powoduje czasem mętlik, choć zdaję sobie sprawę, że dzięki temu układanka jest zdecydowanie bardziej soczysta.

Obcy w obcym kraju?

Rozwiązując zagadki serii Brains nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że mam do czynienia z wydrukowaną wersją elektronicznej układanki, jakby autor/wydawca nie do końca odważył się przekroczyć łamigłówkowy Rubikon produktów posiadających formę fizyczną. Nie mogłem nie odnieść się do serii GoGetter, bazującej na podobnej, choć uproszczonej mechanice – mniej wymagającej z uwagi na wielość poprawnych rozwiązań. W układance Smart Games braki merytoryczne nadrobiono jednak świetną konstrukcją: plastykowym pudełkiem mieszczącym całą łamigłówkę, kafelkami z tworzywa i przede wszystkim twardą plastykową podstawą z wgłębieniami, pewnie utrzymującymi w miejscu poszczególne elementy podczas rozwiązywania. Spojrzyjcie zresztą sami i wyobraźcie sobie łamigłówki Reinera w takim wydaniu:

Dlaczego nie zdecydowano się na częściowe chociaż rozwiązanie tego typu w przypadku Brains? Można się jedynie domyślać, że w grę wchodził czynnik ekonomiczny, choć jak zwykle można kalkulować, o ile podniosłaby cenę plastykowa podstawka bądź nakładka. I to właśnie brak tego elementu stawia kartonowe nowinki Reinera Knizi gdzieś pomiędzy aplikacją komputerową a rasową łamigłówką w realnym świecie – już nie jedno, ale jeszcze nie drugie. Trochę szkoda, bo pomimo uwag dotyczących samej mechaniki trudno jednoznacznie uznać je jako wady – na podobne przypadłości cierpi wiele tradycyjnych łamigłówek. Marzy mi się wersja deluxe, niekoniecznie w pełni plastykowa, kartonowe żetony są ostatecznie dobrej jakości, ale bardziej przemyślana pod kątem wygody rozwiązywania w najróżniejszych okolicznościach przyrody.

Dla kogo to?

Pomimo pewnego niedosytu nie mogę odmówić serii Brains logicznej elegancji i elementu intelektualnego wyzwania. Widać solidne przygotowanie autora, dla którego świat łamigłówek wcale nie jest obcy – jego wcześniejsze dokonania jednoznacznie tego dowodzą. Bardziej rzemiosło niż sztuka, nadal jednak nie schodzące poniżej więcej niż przyzwoitego poziomu.

Z moich doświadczeń wynika jednak, że  Ogród japoński i Mapa skarbów świetnie nadają się do konwertowania planszówkowych geeków w miłośników łamigłówek! Na pewno zasługą jest w tym przypadku nazwisko autora, ale może paradoksalnie pomaga również taka a nie inna forma wydania. Łatwiej chyba oswoić nową ideę w znanej, bezpieczniej formie i potraktować ją jako pośredni krok do krainy „prawdziwych” łamigłówek, szczególnie  jeżeli nawrócenie nie odbywa się kosztem wydrenowanych kieszeni.

Dlatego polecam łamigłówkową hybrydę Reinera Knizi szczególnie tym, którzy dopiero sięgają po jednoosobowe gry bez prądu – może to być niezły początek dozgonnej fascynacji. Wyjadacze-masochiści również znajdą w niej coś dla siebie, szczególnie na wyższych poziomach trudności. Cena nie przeraża, nawet w porównaniu do kosztów mobilnej aplikacji, o dziwo zaś fizyczne łamigłówki bardziej motywują mnie do umysłowego wysiłku niż ich elektroniczne odpowiedniki, jest w ich rozwiązywaniu coś bardziej osobistego. Biorąc jednak pod uwagę nieuniknioną różnicę w cenie pomiędzy edycją cyfrową a kartonową, mały dodatek plastyku na pewno przysłużyłby się sprawie.

  • Wykonanie: 7

    + dobrze rozwiązane książeczki z podpowiedziami i zadaniami

    + kartonowe kafelki wydrukowane solidnie

    – zdecydowanie zbyt cienkie plansze

    – aż się prosi o plastykową podkładkę

  • Grywalność: 8

    + dużo zadań o zróżnicownym poziomie trudności

    + nieźle osadzone motywy przewodnie

    +/- poziom trudności zwiększany jest kosztem czystej logiki

    +/- mnogość warunków zwycięstwa może czasem rozpraszać

  • Ocena: 7,5

    Brakujące ogniwo pomiędzy software i hardware. Na szczęście można się spocić. Zalecane do konwertowania miłośników planszówek na łamigłówkowych geeków i vice versa.

Brains: Ogród japoński, Mapa skarbów

Do recenzji dostarczył: Rebel.pl

Wydawca: Lacerta

Autor: Reiner Knizia

Cena: 59 PLN