• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Logicznie
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

The Force is strong with this one!

9 grudnia 2015/5 komentarzy/w Blog/Autor Wojtek Dziwok

Łamigłówki z natury rzeczy są abstrakcyjne. Niektóre nawiązują do powszechnie znanych toposów – najlepszym przykładem jest nieśmiertelny motyw labiryntu – ale zarówno w przypadku tych logicznych, jak i zręcznościowych, należy na czas rozwiązywania dosyć wysoko zawiesić niewiarę. Spotyka się oczywiście próby doklejenia – czasem dosłownie – jakiegoś leitmotivu, ale nie zawsze wystarczy zmienić grafikę na pudełku czy nadruki na elementach. Zdarzają się oczywiście wyjątki. Ten, o którym piszę dzisiaj, to raczej WYJĄTEK.

A long time ago in a galaxy far, far away…

Moja przygoda z Perplexusem zaczęła się trzy lata temu na targach Spiel w Essen. Mogłem wtedy wziąć wreszcie do ręki niezwykle oryginalne, kuliste łamigłówki, w których nawigujemy małą, metalową kulką przez labirynt godny figur niemożliwych Eschera. Na pierwszy rzut oka zabawa wydawała się przednia, ciężko jednak na stojąco, w tłumie ludzi i kakofonii dźwięków, precyzyjnie przemieszczać stalową drobinę wśród gąszczu pułapek. Od modeli i barw kręciło się nie tylko w głowie, zerknijcie zresztą sami na stronę producenta. Choć firma przymierzała się już wówczas do dystrybucji w Polsce, trochę czasu jak widać upłynęło. Cierpliwość jednak faktycznie popłaca – w zeszłym roku polskim dystrybutorem Perplexusa została świetnie skądinąd  znana na rynku zabawek firma Cobi, a w tym roku pojawił się w oficjalnej dystrybucji pierwszy łamigłówkowy produkt. I to jaki!

Czasem widząc oczywiste rozwiązania człowiek zadaje sobie pytanie: „dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł?”. No ale spróbujcie sami wczuć się w rolę. Z czym kojarzy się Wam kulisty labirynt, przez który należy przebrnąć od powierzchni do samego środka? Z jabłkiem toczonym przez robaka? Jasne… Z kulistą wersją labiryntu Minotaura? Trochę naciągane… A co byście powiedzieli na… gwiezdnowojenną Gwiazdę Śmierci? Tak, Perplexus również nie oparł się pospolitemu ruszeniu związanemu z kolejną odsłoną kultowej sagi SF. Na szczęście jednak w morzu licencjonowanych bądź nie produktów ten przykład naprawdę nie przynosi ujmy filmowemu oryginałowi. Łamigłówka Perplexus Death Star nie do końca jest zgodna z kanonem – de facto łączy w sobie dwie Gwiazdy Śmierci – tę z czwartego i szóstego filmu serii: powierzchniowy thermal exhaust port z Nowej nadziei został tu bowiem umieszczony wewnątrz całej struktury, jak miało to miejsce w przypadku rdzenia reaktora i regulatora mocy w Powrocie Jedi. Myślę jednak, że nawet puryści wybaczą takie uproszczenia, bo w tym przypadku naprawdę ce uświęca środki.

Look at the size of that thing!

Łamigłówka jest duża. NAPRAWDĘ duża. Sfera o średnicy około 20 centymetrów wykonana jest z przezroczystego akrylu, na powierzchni którego naniesiono charakterystyczną siatkę kanałów zapamiętaną z sali kinowej, łącznie z kanonicznym wklęsłym dyskiem, w którym ogniskował się promień śmierci. Pierwsze wrażenie jest niesamowite. Całość jest stosunkowo lekka dzięki zastosowanym materiałom, warto jednak usiąść do rozwiązywania wygodnie, bo po jakimś czasie ciężar staje się odczuwalny. To jednak nie koniec nawiązań – wewnątrz znajdują się jasno- i ciemnoszare ścieżki, po których przemieszcza się nasz stalowy myśliwiec (jak sugeruje opis na pudełku) lub też zdaniem innych protonowa torpeda (jak podpowiada logika). Ścieżki zaprojektowane są tak, aby w wielu miejscach przypominać charakterystyczne wieżyczki, działa czy korytarze wytworu wyobraźni Georga Lucasa. Po raz pierwszy w Perplexusach mamy również do czynienia z elementami ruchomymi  – nie liczę dosyć specyficznego Twista – i w tym przypadku jest to… a jakże… mały, biały, plastykowy X-wing, zaopatrzony w mini-magnes, do którego doczepiamy na pewnym etapie rozwiązywania stalową kulkę, i którego przemieszczamy kręcąc gałką w kształcie… no tak… astromecha R2D2… Kompletne zanurzenie w temat!

Fully armed and operational battle station

Trzeba jednak pamiętać, że Perplexus Star Wars to prawdziwa łamigłówka na miarę XXI wieku. Żeby było naprawdę multimedialnie, w czasie rozwiązywania grzmi i błyska. I to dosłownie! Wbudowany głośniczek i kolorowe diody (baterie w zestawie) witają nas po włączeniu ciężkim oddechem Dartha Vadera i podświetlają na czerwono miejsce docelowe, przy przechodzeniu przez kolejne bramki błyskają zaś kolorowy mi światłami i serwują odgłosy z filmu – wystrzały, eksplozje czy przelatujące myśliwce. Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę niezbędne skupienie wymagane w tego typu rozrywce, czasem nagły dźwięk czy błysk może najnormalniej w świecie przestraszyć, z drugiej jednak strony projektanci wyraźnie mrugają do nas okiem – przecież to w końcu nie szachy! Dla multimedialnie niedopasowanych zawsze można wyłączyć spektakl „światło i dźwięk”, choć wtedy to już naprawdę nie to samo. Ale w środku nocy, gdy reszta domowników śpi, taka alternatywa okazuje się bardzo pożądana. Absolutną „kropką nad i” jest stylizowana podstawa, na której możemy osadzić sztucznego satelitę planety Endor w nielicznych momentach, kiedy nikt z najbliższego otoczenia się nim nie interesuje. A wierzcie mi, nie było odwiedzającego, który przeszedłby obok TAKIEGO Perplexusa obojętnie. Gdyby tylko nie zajmował tyle miejsca…

Mind tricks don’t work on me

Skoro wiemy już wszystko o funkcjach i budowie, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie jak się w to gra. Uczciwa odpowiedź brzmi: na szczęście niezbyt łatwo. Perplexus określa poziom trudności ilością barier, przez które musimy przeprowadzić kulkę. Najprostszy model ma ich 100 i wyceniony został na poziom 6, najtrudniejszy z kolei to poziom 8 ze 125-ma barierami. Gwiazda Śmierci plasuje się gdzieś pośrodku ze swoimi 115 bramkami, co sugerowałoby poziom 7. Kluczem do zakończonej sukcesem zabawy z Perplexusem są stabilne ręce i umiejętność przewidywania. Zasadniczo najlepiej, kiedy kulka porusza się po w miarę poziomej ścieżce. Łatwo jednak powiedzieć, kiedy pierwsze spojrzenie do środka łamigłówki ujawnia wariackie wręcz serpentyny, zakręty śmierci i studnie bez dna.  Czasem na prostej drodze znajdziemy dziurę rodem z lokalnej polskiej drogi, i to całkowicie rozmyślnie, żeby nie dało się po niej powolutku przetoczyć. Co ciekawsze pułapki odkrywamy na szczęście dopiero w trakcie zabawy, co jest najwyraźniej celowym zabiegiem, żeby nie zniechęcać tych, w których Moc jest w danym momencie nieco słaba. Tak czy siak nie polecałbym jednak Perplexusa zbyt małym dzieciom, chyba że są w stanie wykazać się niezbędną koordynacją i cierpliwością. Tej ostatniej potrzeba zresztą będzie całkiem sporo, bo jak każdej tego typu łamigłówki i tej trzeba się po prostu nauczyć. Metodą prób i błędów. Z przewagą tych ostatnich.

Nie powiem Wam niestety, czy po szczęśliwym zakończeniu słychać równie słynne fanfary Johna Williamsa – nie mogłem poświęcić na kompletne rozwiązanie wystarczającej ilości czasu. Aby poprawnie przejść od początku do końca musimy pokonywać przeszkody wraz z ich rosnącą numeracją, choć wydaje mi się, że można w jednym miejscu znacząco pójść na skróty. Zwalczyłem  jednak w sobie silną pokusę Ciemnej Strony – będę miał co robić przez Święta. Zabawa w każdym razie jest przednia, krzywa uczenia satysfakcjonująca, a cała gwiezdnowojenna otoczka zniechęca do odkładania. Czyżby ideał? Prawie. Plastyk jest mimo wszystko materiałem, który nie zapewnia bezwzględnej precyzji. Kulka czasem utyka z jakimś zakamarku, z którego musimy wydobyć ją nieco bardziej energicznym niż zwykle potrząsaniem. Zdarza się to jednak rzadko i pewnie z czasem przejdzie, a czasem jest całkowicie celowe. Nie jest to jednak coś, co byłoby w stanie zepsuć zabawę. Labirynt wewnątrz jest bardzo skomplikowany i przez to delikatny – doradzam mimo wszystko ostrożne obchodzenie się z Perplexusem, zdecydowanie nie jest to rozrywka dla furiatów. Najlepszym przykładem należnego grze szacunku jest recenzja Toma Vassela, który zwykł rozrzucać komponenty opisywanych gier w pierwszej scenie wideo – w tym przypadku pohamował swoje mordercze skłonności. A o początkach tej serii najlepiej opowiada jej wynalazca, nauczyciel projektowania, Michael McGinnis:

You have been well trained, my young apprentice

Perplexus Death Star mnie zachwycił, i to na wielu poziomach. Przede wszystkim jestem jednak pełen podziwu dla projektanta, który piątą edycję osadził w realiach Gwiazdy Śmierci. To na chwilę obecną najbardziej klimatyczna łamigłowka, z jaką się spotkałem. Na uznanie zasługuje projekt, jakość wykonania i wysoka regrywalność, ale to właśnie sam pomysł zrobił na mnie największe wrażenie. Być może nie jestem obiektywny, bo klimaty gwiezdnowojenne towarzyszą mi od 1979 roku, ale taką łamigłówkę chciałbym dostać pod choinkę. Jedyną tak naprawdę wadą jest cena – oryginalne Perplexusy (bo pojawiły się już mniej udani naśladowcy) i tak nie są tanie, ten z uwagi na multimedialność jest w tej chwili najdroższym modelem serii. Biorąc pod uwagę ekstremalnie wysoki kurs dolara nie mogło się to skończyć dobrze. Pamiętajcie jednak, że to zabawa na długie godziny i dla całej wystarczająco cierpliwej części rodziny. I kosztuje tyle, co nowa, dobra gra planszowa. Jest to również jest produkt z najwyższej półki. Czy wiecie, że ścieżki w oryginalnym modelu mają – UWAGA! – 7 metrów? Gdzie się to wszystko mieści! Z jednej strony podziwiam firmę Cobi, że zdecydowała się wydać w Polsce jako pierwszą właśnie tę grę. Z drugiej mam nadzieję, że zostanie przyjęta ciepło przez rynek, i że doczekamy się wcześniejszych odsłon Perplexusa. To jedne z najciekawszych dostępnych obecnie łamigłówek zręcznościowych. A Gwiazda Śmierci… no cóż, zawsze była jedyna w swoim rodzaju!

 

  • Wykonanie: 9

    + precyzja jak na plastyk znakomita

    + łatwa do czyszczenia powierzchnia

    + dodatkowe efekty A/V

    – numery kolejnych barier bywają trudno czytelne

    – czasem coś się jednak zatnie

  • Grywalność: 10

    + absolutnie zachwycający pomysł i realizacja

    + bardzo satysfakcjonujący poziom trudności

    + wyrabia precyzję i koordynację ruchów

    + do rozwiązania dochodzimy stopniowo

    – nie dla niecierpliwych

  • Ocena: 10

    Łamigłowka ze świata Star Wars o jakiej zawsze marzyłem

Perplexus Death Star

Producent: Spin Master Games, USA

Autor: Michael McGinnis

Dystrybucja w Polsce: Cobi S.A.

Cena: 199 PLN

Gdzie kupić: w zabawkowych sieciach retailowych i sklepach internetowych

https://logicznie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/27/2015/12/Perplexus-logo.jpg 583 720 Wojtek Dziwok https://logicznie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/27/2013/06/znadplanszy-logicznie.png Wojtek Dziwok2015-12-09 22:01:292021-01-16 19:17:07The Force is strong with this one!
http://logicznie.znadplanszy.pl/kontakt/

Wojtek Dziwok
Encyklopedyczny przykład przedstawiciela homo ludens: miłośnik łamigłówek wielozadaniowych i mechanicznych, japońskich konsoli do gier, ruchomych (bądź nie) obrazków i „Hobbita”. W branży planszówkowej od czasów wycinanek ze „Świata młodych” i „Razem”.

Logicznie

NAJNOWSZE WPISY

  • International Puzzle Day29 stycznia 2021 - 18:06
  • Czego to ludzie nie wymyślą…14 lipca 2020 - 17:10
  • Do trzech razy sztuka8 maja 2019 - 20:40
  • Logiczny Egmont17 marca 2019 - 19:00
  • Jubileuszowa łamigłówka18 lutego 2019 - 18:18
  • Nowe szaty SmartGames14 maja 2018 - 16:30
  • Mały ale wariat27 kwietnia 2018 - 18:03
  • Remanent – do trzech razy sztuka11 grudnia 2017 - 20:46
  • Remanent – drugie podejście21 listopada 2017 - 21:00
  • Remanent – odsłona pierwsza8 listopada 2017 - 19:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • styczeń 2021 (1)
  • lipiec 2020 (1)
  • maj 2019 (1)
  • marzec 2019 (1)
  • luty 2019 (1)
  • maj 2018 (1)
  • kwiecień 2018 (1)
  • grudzień 2017 (1)
  • listopad 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • sierpień 2016 (1)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (1)
  • marzec 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (1)
  • styczeń 2015 (1)
  • grudzień 2014 (1)
  • październik 2014 (1)
  • wrzesień 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (1)
  • maj 2014 (1)
  • kwiecień 2014 (1)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (1)
  • grudzień 2013 (2)
  • listopad 2013 (3)
  • październik 2013 (2)
  • czerwiec 2013 (3)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Logicznie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Wielkanoc w zimie? Ze SmartEggs wszystko jest możliwe… Link to: Wielkanoc w zimie? Ze SmartEggs wszystko jest możliwe… Wielkanoc w zimie? Ze SmartEggs wszystko jest możliwe… Link to: Na miękko, na twardo albo z labiryntem w labiryncie Link to: Na miękko, na twardo albo z labiryntem w labiryncie Na miękko, na twardo albo z labiryntem w labiryncie
Scroll to top Scroll to top Scroll to top