TILT, czyli grawitacja nie tylko na dużym ekranie

Najpierw deszcz Oskarów dla dzieła Alfonso Cuarona, potem informacja potwierdzająca istnienie fal grawitacyjnych – od czasów jabłka Newtona powszechne ciążenie nie miało chyba tak dobrej prasy. Postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze i wpisując się w trend napisać o niezwykle  dynamicznej łamigłówce, której zasada działania wybiega znacząco poza dotychczas spotykane schematy. Panie i panowie, oto TILT firmy Thinkfun, gra logiczna dla samotników  o niebanalnej mechanice.

Elementarna fizyka w akcji

Sama koncepcja jest zwodniczo nieskomplikowana – w plastykowym kwadracie wydrążono system przecinających się prostopadle korytarzy, tworzących labirynt o rozmiarze 5×5.  Na tak przygotowanej planszy osadzamy ruchome ślizgacze (zielone i niebieskie) i nieruchome stopery (szare). Naszym zadaniem jest przesuwanie okrągłych pionów w ten sposób, aby zielone trafiły do otworu w środku planszy, znikając tym samym z pola widzenia i samej gry, zaś szare pozostały samotnie na placu boju. Ktoś powie: nic nowego pod słońcem, toż to uproszczona wersja Abalone/Offboard. I o mało co miałby rację, gdyby nie dodatkowy czynnik, po raz pierwszy spotkany przeze mnie w wielozadaniowej łamigłówce mechanicznej – grawitacja właśnie. Chodzi bowiem o to, aby przesuwać elementy poprzez umiejętnie przechylanie pola gry, powodując ich ześlizgiwanie się pod wpływem własnej masy.

Aby było to w ogóle możliwe, fiński duet Vesa Timonen i Timo Jokitalo zaprojektował specjalną, wklęsłą podstawę, na której osadzona jest właściwa łamigłówka. Wypukły spód  planszy posiada na obrzeżach cztery charakterystyczne wgłębienia, umożliwiające głębokie przechylanie pola gry w stronę poszczególnych boków. Całość przypomina w efekcie działającą w dwóch płaszczyznach kołyskę.

Proste? Być może, warto jednak uzmysłowić sobie kilka konsekwencji zaprzęgnięcia do pracy przyciągania ziemskiego:

  1. grawitacja działa jednocześnie na wszystkie ślizgacze, podnosząc więc dowolną krawędź planszy wprowadzimy w ruch w tym samym momencie każdy znajdujący się na niej obdarzony swobodą element,
  2. raz wprowadzone w ruch ślizgacze będą się przemieszczać do momentu napotkania stałej przeszkody: wypukłej krawędzi planszy, stopera bądź innego, nieruchomego już okrągłego kolegi,
  3. ślizgacze poruszające się centralnymi, przechodzącymi przez środek planszy korytarzami, niechybnie znikną na zawsze i to wszystkie po kolei, niezależnie od koloru.

Detale, ale cieszą

Od strony mechanicznej łamigłówka jest naprawdę imponująco przemyślana: ruchome ślizgacze są dodatkowo obciążone metalowymi wstawkami, wypustki prowadzące elementy w korytarzach są ukształtowane tak, by stawiać jak najmniejszy opór, w przeciwieństwie do kotwiczonych solidnie i na krzyż stoperów, każdy zaś róg podstawy zaopatrzony jest w antypoślizgową gumkę, ułatwiającą utrzymywanie podstawy w miejscu w trakcie jej przechylania.

Ideę działania najlepiej przedstawia poniższy film instruktażowy przygotowany przez producenta, pokazując jednocześnie zawartość opakowania, a jest tego niemało, łącznie z charakterystycznym woreczkiem do przechowywania:

Spadamy? No jasne!

Pomysł i wykonanie zasługują na brawa. Jak jednak sama łamigłówka sprawdza się w akcji?

Zastosowana mechanika jest prawdziwie innowacyjna i wymaga zrozumienia w boju idei przemieszczania elementów na planszy. Kluczowe okazuje się takie ułożenie, aby w trakcie przechylania tylko ich część ulegała wprawiającej w ruch grawitacji. Jak łatwo się domyślić szare zderzaki odgrywają tutaj kluczową rolę. Na amerykańskim Amazonie znalazłem odosobnione na szczęście opinie, jakoby łamigłówka była absurdalnie prosta – no cóż, pozostaje jedynie pogratulować intelektu i czekać na rychłe wynalezienie lekarstwa na raka bądź zimnej fuzji. W praktyce nie spotkałem jeszcze łamigłówki wymagającej do rozwiązania 20+ kroków, którą uznałbym za banalnie łatwą. Oczywiście do naprawdę trudnych przypadków dochodzimy stopniowo, całość jest jednak mózgożernie bardzo satysfakcjonująca.

Ta beczka miodu ma jednak lekko żywiczny posmak – zdarza się, że pomimo pełnego wychylenia planszy ślizgacze opadają… raczej dostojnie. Być może jest to efekt pojawiających się w trakcie użytkowania mikrorys i zwiększonego tarcia albo też produkcyjnych ograniczeń gabarytowych – gdyby podstawa była wyższa, można byłoby uzyskać większy kąt pochylenia i wesprzeć w ten sposób kinetycznie elementy ruchome. Problem rozwiązuje postawienie łamigłówki na stabilnej, poziomej powierzchni (na przykład biurku lub stole) lub też delikatne stuknięcie w krawędź, ponaglające oporne elementy. Tak czy siak nie jest to defekt o kluczowym znaczeniu, zabawa mimo to jest przednia.

Do kategorii anegdot można również zaliczyć obserwację akustyczną – TILT jest… stosunkowo głośny, charakterystyczny stukot przesuwanych elementów nie pozostawia wątpliwości kto i gdzie trenuje aktualnie szare komórki. Używanie na nocnym stoliku odbywa się na własną odpowiedzialność…

Kiedy u nas?

Miałem szczerą nadzieję, że TILT zostanie wydany w tym roku w Polsce. Wygląda jednak na to, że będziemy jeszcze musieli poczekać. Szkoda, bo to naprawdę nietuzinkowa i bardzo satysfakcjonująca łamigłowka, choć zaopatrzona jedynie w standardowy zestaw 40 zadań. Kto wie, może znienacka Egmont zrobi nam mimo wszystko niespodziankę?

TILT Teetering Logic Maze

Producent: ThinkFun Inc.

Autorzy:Vesa Timonen i Timo Jokitalo

Dystrybucja w Polsce: na razie niedostępny

Cena: 19,90 USD /14,90 EUR

www.thinkfun.com

0 Udostępnień